Zespół

Budowa dobrego zespołu informatycznego to pasjonujące wyzwanie, bo właśnie od jakości zespołu zależy w znacznej mierze powodzenie projektu. Chcemy, by ludzie TouK byli kimś więcej niż tylko programistami. Dlatego przykładamy wyjątkowo dużą wagę do wyboru kandydatów. Później dbamy o ich rozwój i ciągłe podnoszenie kwalifikacji.

 

Nasz zespół liczy dziś ponad 50 osób. To grono profesjonalistów, a zarazem ciekawych osobowości, tworzących sprawnie działający organizm.

Jeśli chcesz do nas dołączyć i wspólnie realizować niebanalne projekty, wyślij nam swoje CV. Aktualne oferty pracy znajdują się na naszych stronach.

Dlaczego warto pracować w TouK?

- O szefach-ekspertach, braku drabinek i szklanej tafli, czyli o wszystkim tym, za co cenią swoją firmę, opowiadają jej pracownicy:

Współpraca zamiast rywalizacji

Ula Trzaskowska – do TouK dołączyła a październiku 2006. Obecnie jedna z trzech projektantek/programistek w męskim gronie. Świetny fachowiec. Prywatnie uwielbia gotowanie i podróże. Mieszkała w kilku miastach Polski, ale zaznajamianie się z Warszawą spodobało jej się na tyle, że na razie zamierza tu zostać.

TouK to niewielka firma, ale ciągle się rozwija. A z rozwojem związany jest ruch. I to w sensie dosłownym (...)

TouK to niewielka firma, ale ciągle się rozwija. A z rozwojem związany jest ruch. I to w sensie dosłownym.

Mamy taką zasadę działania, że przy realizacji kolejnych projektów zmieniamy miejsce, przesiadamy się. W efekcie co pół roku pracuję z ”nowymi” ludźmi, w innym zespole. Nowe projekty oznaczają dla mnie także ciągle nowe zadania. Taki układ daje stabilizację, ale nie zostawia miejsca na zastój czy stagnację.

Dzięki temu, że TouK nie jest zbyt duży, nie ma tu takich negatywnych zjawisk, jak dążenie po trupach do celu. Panuje duch współpracy, a nie rywalizacji. To wszystko składa się na atmosferę TouKa, którą bardzo cenię.

Awans to nie szczebelki kariery

Piotr Burdyło – w TouK od początku 2004 roku. Na co dzień project manager, ale w ramach licznych urlopów prowadzi jachty morskie, eksploruje świat pod wodą, a także zwiedza lądy – jak dotąd od Atlantyku po Pacyfik. Świat za Wielką Wodą pozostaje niezbadany. Ale tylko na razie... Chętnie odwiedza też wirtualne krainy gier RPG. W wolnych chwilach zdarza mu się tańczyć tango i męczyć sąsiadów hałaśliwą gitarą elektryczną. Ma na koncie kilka medali w brydżowych mistrzostwach Polski.

Najcenniejszą rzeczą, której nauczyłem się w TouK jest to, że pisanie świetnych programów nie jest ani najważniejsze, ani najtrudniejsze (...)

Najcenniejszą rzeczą, której nauczyłem się w TouK jest to, że pisanie świetnych programów nie jest ani najważniejsze, ani najtrudniejsze, bo takie rzeczy opanowuje się już na studiach – choć oczywiście nie można o tym zapomnieć. Dużo istotniejsze jest pomaganie klientowi w rozwiązywaniu jego problemów, które często jest mu ciężko nazwać czy zidentyfikować. Właściwe podejście do klienta stało się kluczową częścią mojego spojrzenia na pracę zawodową.

Inną zaletą pracy w TouK jest to, że pracujemy dla firm z bardzo różnych branż – od telekomunikacji, przez banki, po wydawnictwa, a realizowane projekty są stosunkowo krótkie – kilkumiesięczne. Podczas kilku lat mojej pracy miałem kontakt z wieloma różnymi klientami, co pozwoliło mi zrozumieć, jak działają i czego potrzebują takie firmy. Takiej możliwości rozwoju nie daje korporacja ani jakakolwiek duża firma, która ma własny dział informatyki. No i ciężko się nudzić...

TouK to miejsce, które stwarza nieprzeciętne możliwości rozwoju. Ale rozwój nie oznacza zaplanowanego z góry pięcia się po szczebelkach stanowisk, jak to się dzieje w korporacji, która ma usystematyzowane ścieżki kariery. W TouK rozwój oznacza zdobywanie rzeczywistych umiejętności, które od razu przekładają się na możliwość wzięcia odpowiedzialności za działania swoje, kolegów, za powodzenie projektu, a nawet za sukces całej firmy. W TouK awans nie jest ograniczany przez sztuczne zasady ustalane przez dział HR, jego tempo zależy tylko od nas samych.

Szefostwo z pierwszej linii frontu

Łukasz Kucharski – w załodze TouK od października 2006 roku. Kiedy nie programuje w JAVA, najchętniej biega z markerem do paintballa lub z aparatem fotograficznym załadowanym czarno-białym filmem.

Kiedy przyszedłem do TouKa, cała firma była na tyle mała, że mieściła się w trzech pokojach, z których jeden nazywaliśmy „piwnicą” z powodu okienek wielkości piętnastocalowego monitora, a dwie trzecie szefostwa pracowało razem z nami (...)

Kiedy przyszedłem do TouKa, cała firma była na tyle mała, że mieściła się w trzech pokojach, z których jeden nazywaliśmy „piwnicą” z powodu okienek wielkości piętnastocalowego monitora, a dwie trzecie szefostwa pracowało razem z nami.

Dziś TouK jest znacznie większy, pracujemy w open space, ale szefowie wciąż siedzą dwa biurka dalej. Dobrze jest mieć szefa, który przekazując ci swoje uwagi, może podeprzeć się wieloletnim doświadczeniem. Ciężko przyjmować krytykę od gogusia, który nie ma wiedzy w twojej dziedzinie, a mówi ci, co i jak robić.

Bez szklanej płyty

Jakub Nabrdalik - od października 2007 macha łopatą w TouK jako solution architect. Jego pasją jest myślenie, które praktykuje, oddając się ambitnej lekturze, a także grając w gry komputerowe, planszowe i fabularne. Pochłaniają go też siatkówka, żeglarstwo, wspinaczka, trekking oraz salsa.

Koszmarem w pracy każdego programisty jest brak wpływu na kształt aplikacji, nad którą pracuje. Zdarza się tak, że dostaje specyfikację i pisze fragment aplikacji, o której nic nie wie. Nie wychodzi poza swój pokój i nie widzi efektów. W TouK jest inaczej: mam duży wpływ na to, co robię (...)

Koszmarem w pracy każdego programisty jest brak wpływu na kształt aplikacji, nad którą pracuje. Zdarza się tak, że dostaje specyfikację i pisze fragment aplikacji, o której nic nie wie. Nie wychodzi poza swój pokój i nie widzi efektów. W TouK jest inaczej: mam duży wpływ na to, co robię.

W TouKu wygląd aplikacji zależy ode mnie. Jeśli mam pomysł, żeby jakąś aplikację wykonać inaczej, nie muszę pisać podania w tej sprawie, wystarczy, że podzielę się tym z managerem projektu i zespołem. Obowiązuje zasada: Masz pomysł, znasz lepszą technologię, wiesz, jak jej użyć – po prostu zrób to. Jeśli ludzie mają możliwość kreowania czegoś nowego, a nie tylko piszą to, co im kazano, zaczynają podchodzić do zadania w sposób ambitny i bardziej osobisty, po prostu wkładają serce w to, co robią. Starają się, aby efekt ich pracy był naprawdę dobry, a nie tylko spełniał wymagania.

Cechą charakterystyczną TouKa jest wielki open space. Dzięki temu wymiana informacji odbywa się przez biurko albo podczas rozmowy z kolegą, do którego mam dwa kroki. Nie ma szklanej płyty, oddzielającej zarząd od reszty pracowników. Nie muszę przechodzić przez głuchy telefon zawiłej, wieloszczeblowej drogi komunikacyjnej, żeby się z nimi skontaktować. Dzięki temu nawet poważne kwestie, które wymagają szybkiej reakcji, są sprawnie rozstrzygane.